Po 2 Godzinach byliśmy już w Osace.
na lotnisku, wsiedliśmy z samolotu, odebraliśmy bagaż i wynajętym samochodem pojechaliśmy do rodzinnego domu ja prowadziłam, podróż zajęła nam około godzinę gdyż nasz dom był na obrzeżach miasta
- Jesteśmy na miejscu
Wysiedliśmy z auta a na werandzie stali moi rodzice, podbiegłam do niech przytulając ich z całych sił.
Nie patrzyłem w tamtą stronę, nie wiem może faktycznie bałem się czy mnie zaakceptuj, Usłyszałem głos blondyna, jak podchodzi do rodziców i się z nimi wita, a pochwali głos mojego brata jak wita się z jej ojcem
- Dobry Wieczór Nazywam się Itachi Uchiha
- Uchiha
- Tak, stało się coś ?
- Nie nic.
- To moja nażyczona Sakura Haruno
- Miło mi poznać
- Nam też, wchodźcie musicie być głodni zrobiłam dla was kolację, kochanie Naruto zajmijcie się bagażami
- Dobrze mamo
- Dobrze kochanie
Kurwa świetnie, słyszałem ich kroki jak podchodzą do samochodu. poczułem dłoń na ramieniu spojrzałem na osobę a nawet na dwie swoje kopie, już wiedziałem do kogo są podobni. Wyprostowałem się i wyciągałem dłoń ku Ojcu rodzeństwa
- Dobry wieczór
- Dobry wieczór
- Nazywam się Sasuke Uchiha
- Jesteś bratem tego młodzieńca co witał się wcześniej
- Tak to mój starszy brat
- Rozumiem, daj pomożemy ci
- Dziękuje
Uf pierwsze koty za płoty jakoś połknąłem ten jeden ułamek gulu w moim gardle, wiozłem bagaż swój i córki mężczyzny i szłem tuż za nim do domu weszłem do środka i jak bym miał Déjà vu jak bym widział swój rodzinny dom, jasne ściany, fotografie na ścianach, rozejrzałem się i poczułem ten rodzinny klimat za którym tęskniłem, Spojrzałem na na naruko z lekkim smutkiem w oczach a ona odraz to wyczuła podchodząc do mnie
- Stało się coś ?
- Nie. Nic się nie stało nie martw się
- Na pewno ?
- Na pewno kochanie
Jej szok na twarzy to coś magicznego na to jedno skromne słowo, uśmiechnąłem się do niej a po chwili usłyszałem głos blondyna, jak chce przedstawić Hinate rodzicom i jednocześnie zaprosić ich na swój ślub. Spuściłem lekko swoją głowę w dół nie byłem gotowy tak jak myślałem że byłem
- Mamo Tato wraz z moją narzeczoną Hinatą chcieli byśmy was zaprosić na nasz ślub
- O jejku synku gratuluję, z chęcią przyjdziemy prawda Minato
- Tak oczywiście, przecież nie może nas tam zabraknąć
Patrzyłem na to wszystko, na rodziców ja gratulują swojemu dziecku,
brakowało mi tego życia nawet za bardzo
- Sasuke nie miej takiej miny
- Jakiej
- Przerażonej
- Ja się nie boje
- To podejdź przedstaw się teściowi
- Ojciec Naruko nie jest jak Ojciec Sakury a po za tym przedstawiłem się już mu
- A no racja, w ogóle ich rodzice mi kogoś przypominają a w szczególności Pan Minato
- Mnie właśnie też, zwłaszcza że dziwnie zareagował na nasze nazwisko
- Eh nie ma co gdybać. Chodź idziemy na kolację bo szczerze ale głodny jestem
Poszedłem tuż za swoim bratem i siadłem koło Naruko przy stole, czułem palący wzrok na swojej sylwetce podniosłem wzrok a ojciec naruko po prostu wypalał we mnie dziurę. Czułem się ja na mnie nie pewnie, ale z opresji wyrwał mnie głos mojego brata
- Panie Minato
- Tak ?
- Chciałem zapytać, czy my się skądś nie znamy ? Kojarzę pana ale nie wiem z kat
- Nie ni znamy się
- Ne pewno ?
- Na pewno.
- Tato ? Gdzie idziesz ?
- Zaraz wrócę
I Wyszedł z pomieszczenia spojrzałem znacząco na brata a on na mnie, Matka rodzeństwa z zmartwioną twarzą poszła za mężem. Nie wiedziałem sam co mam myśleć ..
Nawet odeszła mi ochota na jedzenie, a kontem oka zauważyłem, że blondynce też złapałem ja za dłoń i wtedy jej wzrok podniósł się na mnie.
- Co jest ? Jedź
- Nie chcę ...
- Czemu
- Tata dziwnie się zachowuje od kąt tu przyjechaliśmy
Czyli za uwarzyła, wstała od stołu a ja poszedłem za nią, weszliśmy na piętro do jej pokoju rozejrzałem się po nim. Jasne białe ściany jedna ciemno szara. Białe łóżko stało zaraz pod oknem obok mała szafka nocna a na przeciwko wielka szafa oraz biuro obok. Spojrzałem na dziewczynę siadła na łóżko, a ja tuż obok niej.
- Nie przejmuj się
- Boj się ze coś się stało
- CO niby miało by się stać, nie pogrążaj się wy myślach i myśl pozytywnie
- Staram się sasuke-kun
Przygryzłem lekko wargę i obiołem ją przytulając do siebie, czułem jak walczy z własnymi myślami i się trzęsie, obiołem ją mocniej całując co chwile w czubek głowy. Chodź sam myślałem że będzie to inaczej wyglądać
~*~**~*~**~*~**~*~**~*~**~*~
- Kochanie co się dzieje ?
- Nigdy nie podejrzewałem, że w moim domu będą dzieci Fugaku
- To źle ? Był twoim najlepszym przyjacielem
- Wiem ale boje się, że jak im o tym powiem znienawidzą mnie
- Czemu mieli by cię znienawidzić
- Że im nie pomogłem
- Nie mogłeś im pomóc dobrze wiesz, nie zadręczaj się bo nasze dzieci to widzą zwłaszcza że naruko jest twoim odbiciem w lustrze, ciesz się, ze są cali i zdrowi zobacz na Sasuke-kun wyrośl na takiego wspaniałego mężczyznę. A pamiętam go jako takiego małego 5 letniego szkraba
- Tak ja też. Wyrośl i to bardzo
- No chodź na kolację i się już nie zadręczaj, a po za tym mamy gości.
Spojrzałem na swoja piękną żonę i pokierowałem za nią swoje kroki kiedy przechodziłem koło pokoju swojej córki usłyszałem głos jej i modnego chłopaka
- Nie przejmuj się Naruko
- Ale jak mój tata cię nie polubi .. Jak nie pozwoli mi być z tobą
- Nie wiesz tego a zakładasz najczarniejszy scenariusz, a po za tym to ja tu muszę się starać o względy twojego taty
- Co ?
- To ja muszę mu udowodnić, że ciebie kocham i się tobą zaopiekuję jak najlepiej potrafię, wiesz że jesteś najważniejsza i obiecywałem ci to, że będę cię chronił, i nie pozwolę nikomu skrzywdzić
- Sasuke-kun
- Uspokój się, i chodź zjesz coś a potem pokażesz mi swoją okolicę
- Dobrze, dziękuje
- No rozchmurz się nie lobię jak się smucisz
Uśmiechnąłem się pd nosem, jak bym słyszał Mikato i Fugaku było tak samo.
Zeszedłem na dół, po chwili usłyszałem kroki córki i chłopaka spojrzałem po nich z góry i na ich splecione dłonie, jak moja córka próbuje uwolnić dłoń a chłopak powstrzymuje ją a mnie spogląda głęboko w oczy, widziałem jego zawzięcie niczym jak bym widział jego ojca. odwróciłem od nich swój wzrok i pokierowałem się w stronę salonu oni zeszli zaraz po mnie. Siedliśmy do stołu napotkałem pytający wzrok syna
- Tato ?
- Tak Naruto ?
- Stało się coś ?
- Nie nic. już wszystko wiem, zjedzmy wreście tą kolację i chodźmy się przejść już dawno cię tu nie było
- Umm Tak
~*~**~*~**~*~**~*~**~*~**~*~
Szliśmy uliczkami Osaki, a dokładniej jej obrzeży rozglądałem się po okolicach w których wychowywała się Naruko, całkiem sympatycznie, cisza spokoju od gwaru miasta od hałasów spojrzałem na nią i na jej dłoń, wyrwała mi ją tłumacząc się, że tak jest lepiej, że tata i tak dalej. Wiedziałem, że po prostu się boi co tato powie, wkurzyło mnie to trochę ale nic chciałem się z nią kłócić bo i po co.
Po chwili doszliśmy z powrotem do domu państwa Uzumakich, Spojrzałem na Naruko ciągnąc ją za dłoń spojrzała na mnie zdziwiona a ja poczułem wzrok ojca dziewczyny na sobie, uśmiechnąłem się nie zauważalnie pod nosem
- Chodź przejdziemy się jeszcze
- Jeszcze ?
- Tak tu jest tak cicho - przyciągałem ją bliżej patrząc co chwile na ojca dziewczyny - Chce spędzić ten czas z tobą a nie z pełną obstawą
- Em no dobrze - Odwróciła się do ojca a on patrzył tylko na mnie, spojrzałem na niego pewnie - Tato ja pójdę jeszcze z Sasuke się przejść
- Dobrze
Patrzyłem jak odchodzą, gdy byli dalej wiedziałem jak moja córeczka przytula się do chłopaka, poniekąd byłem zły bo moja mała córeczka dorosła ale z drugiej byłem szczęśliwy bo wiedziałem, że u niego nic jej się ni stanie. Ale jak to ojciec, musiałem sprawdzić gdy już chciałem iść za nimi
- Ty chyba nie masz zamiaru ich śledzić
- Kishuna wystraszyłaś mnie, chce się przekonać
- Do czego ?
- Czy na pewno się nią zaopiekuje lepiej odemnie
- Eh Minato nie zachowuj się
- Jak twój ojciec ? On tak mi zaufał
- No tak, ale wróćcie o rosondnej porze
- Dobrze kochanie
Doszliśmy nad jezioro
Było tu tak pięknie, sieliśmy razem na maleńkim molo, spojrzałem na nią jak wiatr rozwiewa jej złociste włosy a powieki się zamykają, była tak piękna jak ten widok, Spojrzałem przed siebie na księżyc który wyłania się za drzew.
- Zawsze tu przychodziłam, kiedy czułam się źle kiedy wyjechał Naruto lub zmarła Miku
- A teraz tu przyszliśmy bo
- Chciałam ci pokazać to miejsce, tu mój tata przyprowadził mamę, by poprosić ją o jej rękę, tu przychodzimy pływać i spędzać miło czas. Zawsze tu śpiewaliśmy
- Rozumiem magiczne miejsce
- Tak, chciałam byś je znał
- Naruko
- Tak
- Chodź - wyciągałem do niej swą dłoń a ona ją chwyciła - usiądź koło mnie i przestań się martwić
- Nie martwię się
- Martwisz się tym co powie twój ojciec
- Nie
- Nie oszukuj ani mnie ani siebie, nie chcesz by widział nas wy sytuacjach normalnych dla osób które są ze sobą, nie dajesz nawet złapać się za dłoń
- Sasuke-kun
- Kocham cię - pocałowałem ją w czoło - Bardzo mocno - następnie w nosek - Nikogo tak nie kochałem jak ciebie - kończąc na jej ustach pogłębiając przy tym swój pocałunek, oddawała mi każdy z większą pasją.
Patrzyłem na nich i jak bym cofnął się w czasie, jak bym oczami mojego teścia patrzył się na siebie i Kishune. Dokładnie tak samo było uśmiechnąłem się pod nosem. Wtedy usłyszałem jakiś hałas spojrzałem w bok a tam zobaczyłem osobę której już nigdy nie chciałem widzieć
Spojrzałem w bok, podchodził do nas jakiś wysoki chłopak o ciemnych włosach i jasnych oczach. Poczułem jak dziewczyna się wzdryga i wtula się we mnie wstałem na wprost chłopaka który stał prz wejścia na molo.
- Wróciłaś
- Sasori
- Co Tokio za duże wróciłaś się puszczać do Osaki
- Przestań
- Oj jesteś taką samą szmatą jak Miku
- Hamuj kolego
- A ty to kurwa kto ?
- To mało powiano cię interesować
- Dobra nie ważne, wyruchaj ją szybko bo mnie się już nie chce czkać worek mam zbyt pełny
Zmarszczyłem brwi, wkurwiłem się na kolesia, przyłazi tu huj jeden wie z kąd
I jeszcze będzie mówił mi co mam robić i jakę sam ma zamiary, zrobiłem krok w przód tym samym poczułem szarpniecie dziewczyny i jej głos
- Zostaw niej jest wart
- Co tam pierdolisz szmato
Nie słuchałem, podeszłem do kolesia stając twarzą w twarz ku niemu teraz za uwarzyłem że jego włosy jak i czy były czerwone a od niego nie było czuć alkoholu co bardzo mnie zdziwiło.
- Wyrażaj się,
- A co mi zrobisz, nigdy cię tu nie widziałem wiec wypierdalaj z naszych terenów i szukaj se dziwek na swoim terenie.
- Lepiej będzie jak z tond pójdziesz nie chce ci zrobić krzywdy.
- Hahaha ty mnie ? Ty chyba nie wiesz z kim rozmawiasz
- Ty też nie
Chciałem podejść do naruko i odejść z tego miejsca, ale raczej nie było mi to dane z powodu że usłyszałem głos i bul w plecach padłem na kolana, syklem pod nosem z bólu, koleś mnie wyminął i zaczął iść w kierunku dziewczyny
- Jakiegoś słabego znalazłaś se chłoptasia
- Sasuke-kun, zostaw mnie
- Wołaj lubię jak dziewczyn krzyczą pomocy
- Odsuń się od niej dobrze ci radze - gry chłopak si odwracał nakazałem Naruko podbiec za siebie gdy była już za mną wstałem i się wyprostowałem zakrywając dziewczynę - jak chcesz się bawić baw się z równym sobą
- Sorry gejem nie jestem pedale
- Doprawdy a wyglądasz
- Coś ty powiedział
Wiem, że nie powinienem tego robić , że go sprowokowałem ale nie dam jej skrzywdzić a takie elementy się likwiduje, chłopak biegł w moim kierunku, złapałem jego dłonie, podkładając mu haka pad jak rura na ziemie, patrzyłem na niego jak wstaje i atakuje. Oj nie zemną nie pójdzie ci łatwo. Za uwarzyłem jego ruchy typowy osiedlowy bandyta, jedynie jak ma coś pod rekom jest kozak. walczyliśmy ze sobą dość długo a ja już miałem dosyć, byłem rzeczonym i prawdopodobnie ranny spojrzałem na niego i gdy biegł ponowne w moim kierunku miałem dość dziecinady jeden strzał i koniec. padł
- Nie waż się nigdy do niej pochodzić bo następnym razem nie będę delikatny
- Jasne sorry, już nic nie zrobię
- A teraz wypierdalaj
- Jasne już już mnie nie ma
Jak wstał tak uciek podeszłem do dziewczyny, miała łzy w oczach, przytuliłem ją do siebie by ją uspokoić trzęsła się ze strachu zacząłem głaskać ją uspakajając po plecach i całować w czoło
- Ci już jest wszystko dobrze jesteś bezpieczna
- Sasuke-kun
- Spokojnie, nie dam cię ani krzywdzić ani obrażać rozumiesz ?
Spojrzałem na niego, był ranny ale byłem pod wrażeniem że nie dał się sprowokować a staną w jej obronie kiedy wyczuł nie bezpieczeństwo, i ją obronił kosztem własnego zdrowia. Teraz jak stał z moją córeczka nie przejmując się sobą a właśnie nią, cieszyłem się, ze był przy niej. Postanowiłem podejść do pary kiedy stałem koło nich
- Sasuke-kun jesteś ranny
- To jest nie ważne
- Jak nie ważne, musimy wrócić do domu albo do szpitala
- Szpital nie będzie potrzebny
Błękitne jak i czarne spojrzenie padło na mnie uśmiechnąłem się i spojrzałem na chłopaka on hardo stał jak kiedyś ja sam, gotowy na wszystko. Uśmiechnąłem się do niego i dotkłem jego ramienia
- Dziękuję, że ją obroniłeś
- ...
- Tato co ty tu robisz
- Naprawdę ci dziękuje Sasuke
- Nie musi pan, zawsze będę jej bronił bo ją kocham
Spojrzałem na niego zdziwiony, no wskoczył na wyszy lvl niż ja sam te 30 lat temu, uśmiechnąłem się znów, cały Fugaku, będzie walczył o swoje nawet za cenę własnego życia.
- Wiem i cieszę się, że to właśnie ty stoisz obok mojej córki
Spojrzałem na niego, przez chwile ne rozumiałem jego słów ale po chwili już wiedziałem, spojrzałem na swoja ukochaną przecierając jej łzę która spływała po jej policzku,
- Chodź my czuje że bolą mnie plecy
- Do szpitala
- Naruko przestań ma parę snikaów i nic więcej, poboli i przestanie
- właśnie przestań szaleć,
- Ale ? Tato
- Mama go obejrzy, jak będzie szpital potrzebny to pojedziemy
- Dobrze
~*~**~*~**~*~**~*~**~*~**~*~
- Boże Sasuke-kun co ci się stało
- Nic. mały wypadek
- Chodź tu muszę cię obejrzeć a TY ! - Tu groźnie spojrzałam na męża - Zadowolony ?
- Ale ja mu tego nie zrobiłem
- Wiem przecież, bo przecież ty byś wyglądał jak on, jak małe dzieci jak bym widziała was za młodu
Spojrzałem na matkę dziewczyny zdziwiony, o co jej chodziło jak za młodu. Spojrzałem na ojca dziewczyny, uśmiechnął się do mnie w taki sam sposób jak jego córka. podszedł do mnie łapiąc mnie za ramie
- Wyjaśnię ci jak moja żona cię opatrzy
Kiwałem na to głową, i pokierowałem się za jego żoną, przy mnie cały czas była Naruko siadłem w łazience a mama Naruko kazała mi się rozebrać, ściągałem swój podkoszulek a kontem oka za uwarzyłem jak dziewczyna odwraca wzrok rumieniąc się przy tym. Poczułem szczypani i lekko sykłem co nie uszło uwarzdze dziewczyny
- Sasuke
- Przepraszam, ale muszę ci to oczyścić
- Nic się nie stało. - spojrzałem na blondynkę - nie martw się
- Łatwo powiedzieć
Spojrzałem na nią łapiąc ja za dłoń by się uspokoiła, wtedy usłyszałem głos Kobiety spojrzałem na nią
- Zachowujecie się jak my sprzed 30 lat też była taka sytuacja
- Jaka ?
- Wyjechałam do Tokio w poszukiwaniu pracy, poznałam tam przez przyjaciela twojego tatę naruko, Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Gdy, twój tata chciał wziąć ze mną ślub ale uczono go że o takie rzeczy pierw prosi się ojca ukochanej. Poprosił mnie że chce poznać twojego dziadka i tak przyjechaliśmy do Osaki. Minato zachowywał się tak samo jak Sasuke, pewny siebie ale lekko przerażony. Poszliśmy nad rzekę, by pobyć sami, zostaliśmy zaatakowani a twój tata mnie obronił.
Tak samo jak teraz ty siedziałam ja a twoja babcia opatrywała tatę. Dlatego mówię ci że mi to przypomina moje modzienicze lata
- Nie wiedziałam,
- Nawet nie wiesz jak bardzo twoje życie przypomina nasze. A ty - spojrzałam na chłopaka - Zamiast stawiać groźne miny porozmawiaj sam na sam z moim mężem on tylko stawia takie pozory, ciężko mu się z jednej strony pogodzić, że jego jedyna córka już dorosła i teraz ktoś inny będzie się nią opiekował
- Rozumiem, gdzie go znajdę
- Na wy randzie, możesz iść jak będzie cię coś boleć dam wam maść to go posmarujesz córeczko
- Dobrze
Wstałem na równe nogi zakładając na siebie koszulkę, wtedy wyrwała mi ją blondynka wybiegając z łazienki spojrzałem na zamykające się drzwi by po chwil zobaczyć ją znów,
- Proszę
- Dziękuję
- Chodź mamo
- Yy co ? A tak tak, przebierz się w spokoju a potem idź do Minato
Jak powiedziała tak zrobiłem, spojrzałem na siebie w lustrze i spojrzałem na swoją rozciętą wargę, przetarłem twarz i wyżłem z łazienki, pokierowałem się do salonu by wtedy wyjść na Taras. Tam zobaczyłem ojca dziewczyny jak siedzi przy drzewie i spogląda na jakąś fotografię siadłem koło niego spoglądając na zdjęcie. Byłem w szoku nie myśląc
Patrzyłem w istnym szoku na fotografie trzymaną przez mężczyznę i nie wierzyłem w nią, Nie myśląc w ogóle wyrwałem ja bez najmniejszego pomyślunku i wpatrywałem się w swoich rodziców.
Nie mogłem oderwać od nich oczu wtedy spojrzałem na drugą część zdjęcia byli tam rodzice mojej ukochanej.
Gdy chciałem spojrzeć na mężczyznę usłyszałem jego głos, spojrzałem na niego zdziwiony, jego oczy wrażały wielki ból, a uśmiech pokazywał szczęście. Nic z tego nie rozumiałem do momentu aż nie spojrzał mi w oczy
- Tak Bardzo przypominasz swoją mamę jak i ojca, Niby wygląd odziedziczyłeś po Mamie ale siłę walki i upartości masz po ojcu
- Pan znał moich rodziców ?
- Za dobrze, był moim przyjacielem jak teraz mój syn twoim. Nigdy nie podejrzewałem, że moje dziecko zakocha się w któryś z was, ale chyba Kishuna i Mikato se to wywróżył.
Mężczyzna wstał i spojrzał mi głęboko w oczy, odwróciłem swój czułem się nie swoja patrząc mu w oczy, poczułem jego dłoń na swoim ramieniu jednocześnie uścisk. Spojrzałem w głębię jego granatowych oczu.
- Przepraszam
Teraz wbiłem się w szok, za co on mnie przeprasza, zobaczyłem łzy i jeszcze bardziej się z szokowałem. Nie wiedziałem o co mu chodzi ..
- Za co ?
- Że nie pomogłem wam, ale nie wiedziałem nie było mnie wtedy w Japonii a Kishuna nie miała jak się zemną skontaktować, chciałem wam pomóc ale wtedy zaczęły się problemy z Naruko i nie mogłem być w dwóch miejscach na raz. Zawsze gryzłem się z sobą, byłem na siebie wściekły bo nie pomogłem wam, nie pomogłem dzieciom moich przyjaciół
Mężczyzna się rozpłakał na dobre, zakrył dołonimi swoją twarz, a przygryzłem zębami swoją wargę, nie wiedziałem co mam powiedzieć a tym bardziej zrobić, moja dłoń sama pokierowała się na ramie mężczyzny on spojrzał na mnie zalany łzami
- Nied pan się nie owiania, mieliśmy dużo wsparcia nie wiem od kogo, bo Itach dalej nie potrafi do tego dojść. Ale i tak dziękuje
- Za co mi dziękujesz ? Ja to nie byłem ja
- Byłam to ja
Spojrzeliśmy za siebie, a w drzwiach stała żona mężczyzny z lekkim uśmiechem i herbatą na tacy, postawiła ją zaraz przy schodach i zeszła do nas, podeszła do męża i lekko go przytuliła a po tem spojrzała na mnie
- Ja wysłałam wam pieniądze opłacałam rachunki i starałam się by nic wam nie zabrakło
Nie pamiętałeś mnie, wiec uznałam że narazie nie jest wam potrzebna ta informacja
- Czemu to ukrywałaś
- Nie ukrywałam, ale problemy z Naruko cię przerastały, też wiadomość jak straciłeś przyjaciela byłeś cieniem siebie i nie radziłeś se sam, a ja obiecałam Mikato że nie ważne co się stanie ja pomogę wtedy razem se to przekliśmy kiedy Naruto i Sasuke mieli kila miesięcy.
- Więc to pani
- Tak
Spojrzałem na małżeństwo, ci ludzie byli tak blisko nas nawet o tym nie wiedzieliśmy, byli przyjaciółmi a my ich nie pamiętaliśmy byłem na siebie zły, spojrzałem w niebo a tam było miliony gwiazd z czego dwie najbardziej błyszczały. Ale teraz ja się odwdzięczę i zrobię wszystko
- Dziękuję
- Nie masz za co Sasuke-kun
- Nie. Mam właśnie za co, pomagaliście nam, byliście obok a my zapomnieliśmy o was a po za tym mam jeszcze za co dziękować
- Za co ?
Odwróciłem się do nich, wtedy kontem oka zauważyłem ją jej brata oraz własnego.
Uśmiechem się delikatnie a przyjaciel mojego ojca lekko zdziwiony wpatrywał się we mnie, podeszłem do nich bliżej kłaniając się im
- Za Naruko
- Tak Bardzo przypominasz swoją mamę jak i ojca, Niby wygląd odziedziczyłeś po Mamie ale siłę walki i upartości masz po ojcu
- Pan znał moich rodziców ?
- Za dobrze, był moim przyjacielem jak teraz mój syn twoim. Nigdy nie podejrzewałem, że moje dziecko zakocha się w któryś z was, ale chyba Kishuna i Mikato se to wywróżył.
Mężczyzna wstał i spojrzał mi głęboko w oczy, odwróciłem swój czułem się nie swoja patrząc mu w oczy, poczułem jego dłoń na swoim ramieniu jednocześnie uścisk. Spojrzałem w głębię jego granatowych oczu.
- Przepraszam
Teraz wbiłem się w szok, za co on mnie przeprasza, zobaczyłem łzy i jeszcze bardziej się z szokowałem. Nie wiedziałem o co mu chodzi ..
- Za co ?
- Że nie pomogłem wam, ale nie wiedziałem nie było mnie wtedy w Japonii a Kishuna nie miała jak się zemną skontaktować, chciałem wam pomóc ale wtedy zaczęły się problemy z Naruko i nie mogłem być w dwóch miejscach na raz. Zawsze gryzłem się z sobą, byłem na siebie wściekły bo nie pomogłem wam, nie pomogłem dzieciom moich przyjaciół
Mężczyzna się rozpłakał na dobre, zakrył dołonimi swoją twarz, a przygryzłem zębami swoją wargę, nie wiedziałem co mam powiedzieć a tym bardziej zrobić, moja dłoń sama pokierowała się na ramie mężczyzny on spojrzał na mnie zalany łzami
- Nied pan się nie owiania, mieliśmy dużo wsparcia nie wiem od kogo, bo Itach dalej nie potrafi do tego dojść. Ale i tak dziękuje
- Za co mi dziękujesz ? Ja to nie byłem ja
- Byłam to ja
Spojrzeliśmy za siebie, a w drzwiach stała żona mężczyzny z lekkim uśmiechem i herbatą na tacy, postawiła ją zaraz przy schodach i zeszła do nas, podeszła do męża i lekko go przytuliła a po tem spojrzała na mnie
- Ja wysłałam wam pieniądze opłacałam rachunki i starałam się by nic wam nie zabrakło
Nie pamiętałeś mnie, wiec uznałam że narazie nie jest wam potrzebna ta informacja
- Czemu to ukrywałaś
- Nie ukrywałam, ale problemy z Naruko cię przerastały, też wiadomość jak straciłeś przyjaciela byłeś cieniem siebie i nie radziłeś se sam, a ja obiecałam Mikato że nie ważne co się stanie ja pomogę wtedy razem se to przekliśmy kiedy Naruto i Sasuke mieli kila miesięcy.
- Więc to pani
- Tak
Spojrzałem na małżeństwo, ci ludzie byli tak blisko nas nawet o tym nie wiedzieliśmy, byli przyjaciółmi a my ich nie pamiętaliśmy byłem na siebie zły, spojrzałem w niebo a tam było miliony gwiazd z czego dwie najbardziej błyszczały. Ale teraz ja się odwdzięczę i zrobię wszystko
- Dziękuję
- Nie masz za co Sasuke-kun
- Nie. Mam właśnie za co, pomagaliście nam, byliście obok a my zapomnieliśmy o was a po za tym mam jeszcze za co dziękować
- Za co ?
Odwróciłem się do nich, wtedy kontem oka zauważyłem ją jej brata oraz własnego.
Uśmiechem się delikatnie a przyjaciel mojego ojca lekko zdziwiony wpatrywał się we mnie, podeszłem do nich bliżej kłaniając się im
- Za Naruko

Komentarze
Prześlij komentarz